Nawigacja i wyszukiwanie

Nawigacja

Szukaj

Baca słyszy krzyki z podwórka:
- Czego tam?
- Bacoooo! Potrzebujecie drewna?
- Nieeee! Przecie mom!
Rano baca budzi się, wychodzi na podwórko, patrzy:
- O k*rwa! Gdzie moje drewno?!

Baco, w tym miejscu, gdzie stoi stodoła, mają być tory kolejowe. - Jak mają być, to niech bydom, ale ja za każdym razem wrót nie bede otwierał!

 

 Pewnego wieczora zastukali do bacy turyści, w celu przenocowania. Baca ich ugościł, ulokował w izbie tuż obok spiżarni. Turyści przed snem jeszcze pojedli i popili. W nocy jednemu z nich zachciało się kupę. Nie bardzo wiedział, gdzie ma iść, a że bardzo mu się chciało, odkręcił słoik w spiżarni i się tam skupił. Rano gościom zrobiło się trochę głupio, więc na palcach wymknęli się w góry. Wracają wieczorem speszeni i zaczynają bacę przepraszać: - Wiecie, baco, ciemno było, nie wiedzieliśmy gdzie tu macie toaletę no i ... kolega zrobił kupę do słoika. Na to wtrąca się syn bacy: - No widzą ojciec? A jak żem wam godoł, że konfitury gównem śmierdzą, toście kazali nie marudzić!

 Turyści poszli sobie w góry. Po pewnym czasie znaleźli studnię. Chcąc sprawdzić, czy jest w niej woda, wrzucili do niej mały kamyczek. Nasłuchują, a tam nic. No nic, pomyśleli, wrzucimy większy kamień. Przynieśli jakiegoś wielkiego kamola, wrzucili, a tam dalej nic. Zobaczyli szynę kolejową. - Jak to wrzucimy, to na pewno będzie słychać. Wspólnym wysiłkiem przytachali tę szynę i wrzucili ją do studni. Nagle widzą barana, który biegnie przez pole dupą do przodu i wpada do studni. Zdziwieni patrzą w głąb studni, gdy podchodzi do nich baca: - Panocki, a nie widzieli wy mojego barana? - No, przed chwilą widzieliśmy go jak biegł przez pole i wskoczył do studni. Baca zdziwiony kręci głową i mówi: - Jakże mógł mi uciec, jak był do szyny przywiązany...

 Siedzi sobie Baca przykucnięty w rowie, w niebo popatruje, pogwizduje, przechodzi Turysta, patrzy, patrzy i pyta: - A co wy tak Baco w tym rowie? Baca na to: - A sram sobie! Turysta lekko zdziwiony: - Jak to, a portki? - Ło Jezusicku!

 W czasie powodzi w Tatrach idzie turysta z bacą po górach. Wszystko zalane, wszędzie rwące strumienie. Nagle widzą kapelusz góralski, który porusza się raz z prądem raz pod prąd. Zaciekawiony turysta pyta bacę co to za dziwne zjawisko. - A to Kazek z Kościeliska. Powiedział: "Powódź, nie powódź a pole trza zaorać".

Dodatkowe informacje